• 20/05/2020

UDŹWIGNĄĆ PRAWDĘ

    SŁOWO NA DZIŚ (kilknij)

    Rozważanie napisał k. Piotr

    Udźwignąć prawdę

     

    Młodzi ludzie często dają się nabrać na zapewnienia: „mów szczerze, do mnie można mówić otwarcie co myślisz, nawet o mnie”. Jeśli uwierzą, spotka ich awantura. Wiele osób w ten sposób myśli o sobie samych – może nawet ty? A tak naprawdę zazwyczaj chodzi o to, żeby chwalić, ale robić to umiejętnie, tak żeby nie było widać kłamstwa. Tak by ten, który jest taki dumny z otwartości na krytykę, uwierzył w kłamliwe pochwały i kłamliwe zapewnienie – „przecież jakbym miał coś do ciebie, to bym powiedział!”  Na prawdziwą krytykę często jesteśmy niegotowi i wbrew zapewnieniom o otwartości, reagujemy gniewem.

    Chrystus także uprzedza: „jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie”. Spotykał się z tym kiedy nauczał – zatykali rękami uszy i krzyczeli, żeby nie słyszeć. Spotykamy się z tym i my, księża, w pracy kapłańskiej. Nie raz słyszeliśmy: „ksiądz mnie nie będzie pouczał, jak mam żyć!”

    Nasze życie i relacje z ludźmi pełne są kłamstw. Kłamiemy machinalnie, nie zastanawiając się: „tak, lubię cię, dlaczego pytasz?”, „do twarzy ci w tym”, „masz u niej szanse”, „jestem ci wdzięczny”, „często cię wspominam”. „Ucieszę się z twoich odwiedzin”. „Nie mam do ciebie żalu”. „Między nami wszystko dobrze”. Kłamiemy i wierzymy w swoje kłamstwa. Kłamiemy i wierzymy nawet, że brzydzimy się kłamstwa i cenimy prawdę. A prawdy nie możemy znieść.

     

    Chrystus wskazuje w dzisiejszym Słowie, że prawda to brzemię, z którym nie poradzimy sobie sami. Potrzeba przyjąć Ducha Świętego, pozwolić Mu w sobie działać. Wtedy także ta najwyższa PRAWDA – Boże Słowo, przestanie być cierniem w uchu, a zacznie być najpiękniejszą melodią.

    Największym i często powtarzanym kłamstwem jest – jestem w porządku, jestem dobrym człowiekiem. Prawda brzmi inaczej – „zobojętniałem na złe rzeczy, które robię”. „Wiele powinienem zmienić, ale nie potrafię”. „Nie che mi się”. Największy opór czujemy przed prawdą o sobie samym. Może dlatego, że często używamy „prawdy” jako broni, by komuś przywalić. „Wreszcie się dowiesz o sobie prawdy” najczęściej znaczy „chcę zadać ci ból i będę tak żonglował faktami, żebyś cierpiał, żeby ci udowodnić, jakim jesteś śmieciem”.

    Rozumiejmy dobrze, że takie zachowania to nie jest prawda, tylko manipulacja. Prawda jest, i czeka na nas – u Boga. U bożych ludzi. I będzie w nas samych, kiedy Paraklet – Duch Święty – znajdzie w nas godne naczynie.